W województwie warmińsko-mazurskim PKP PLK wykorzystuje policyjne helikoptery S-70i Black Hawk do strącania śniegu z gałęzi drzew. Ma to zapobiegać łamaniu się drzew i blokowaniu przez nie torów.
Obfite opady śniegu sparaliżowały wczoraj (1 stycznia 2026 r.) ruch pociągów
na linii 216 między Działdowem a Olsztynem. Przyczyną było powalone pod naporem śniegu drzewo, które zerwało sieć trakcyjną. Aby takich wypadków było jak najmniej, PKP PLK we współpracy z Policją sięgnęły po niestandardowe środki walki z zagrożeniem.
– Wirnik maszyny błyskawicznie strąca śnieg z drzew. Taki balast powoduje ich obciążenie, pochylanie się i często przewracanie w kierunku torów kolejowych na sieć trakcyjną, a w konsekwencji tarasowanie linii – wyjaśnia zarządca infrastruktury. Prace koncentrują się właśnie na linii Działdowo – Olsztyn. – Po zrzuceniu śniegu z drzew rosnących tuż przy torach wypuścimy drezyny i zaczniemy udrażnianie trasy. Cel to jak najszybsze przywrócenie ruchu pociągów – podkreślają PKP PLK.
– Testowo stosujemy metodą austriacką, która polega na tym, że helikopter na wolnym przelocie strąca śnieg zalegający na drzewach. Taki śnieg powoduje dodatkowe obciążenie drzew, ich pochylanie się i przewracanie w kierunku torów, co może prowadzić do zatarasowania linii – tłumaczy Piotr Malepszak, który w resorcie infrastruktury odpowiada za kolej. Działanie tej metody w praktyce widać na poniższym nagraniu.
Dodaje przy tym, że jest to rozwiązanie, które sprawdzało się w innych państwach. Najlepiej takie działania prowadzić tuż po opadach śniegu, kiedy jest on jeszcze lekki. Dodatkową korzyścią jest – na co zwraca uwagę Policja, do której należą maszyny – możliwość monitorowania stanu linii z powietrza i wyłapywania na bieżąco ewentualnych awarii.
Przeloty helikopterów nad linią odbywają się tylko wówczas, gdy nie jedzie po niej żaden pociąg. – Robimy to w kontrolowanych warunkach: nawet jeśli coś się złamie i poleci na tory, to bez ruchu kolejowego – zaznacza wiceminister.
– Zamiast konfetti zrzucanego z helikoptera na pikniku wyborczym, wykorzystujemy ten sprzęt do poważnych celów – mówi Malepszak. Zastrzega jednak, że takie działania mają tylko charakter doraźny, a na dłuższą metę potrzeba innych środków. – Wniosek podstawowy jest jednak taki, że musimy wrócić do przepisów sprzed 2019 roku i cięcia pasa po obydwu stronach [linii] po 15 m, żeby minimalizować ryzyko upadku drzew na tory kolejowe – dodaje Malepszak.